Mikrowkładki są jak najbardziej odpowiednie dla siedmiolatka. Istnieje ryzyko, że będą mniej stabilne w uchu niż zwykłe wkładki (mogą się od czasu do czasu wysuwać), ale mają szereg zalet:
Słuchawka znajduje się bardzo blisko błony bębenkowej, nie dochodzi więc do tłumienia dźwięków na drodze ze słuchawki do błony bębenkowej, zwłaszcza tych z zakresu dużych częstotliwości, ważnych dla rozumienia mowy. W wersji BTE słuchawka znajduje się w aparacie, za uchem. Dźwięk musi przejść długą drogę od aparatu do błony bębenkowej przez plastikową rurkę (dźwiękowód) i wkładkę uszną.
Są o wiele bardziej dyskretne, co dla dziecka w tym wieku już prawdopodobnie ma istotne znaczenie.
Nie wypełniają całej małżowiny usznej – uszy będą się więc mniej pocić, co powinno poprawić komfort użytkownika aparatów.
Mikrowkładki nie będą podrażniać uszu – są wykonane z tego samego materiału, co zwykłe wkładki. Konieczne jest dobre dopasowanie rozmiaru (długości) kabelka, który doprowadza do ucha słuchawkę (element wbudowany do mikrowkładki). Zbyt krótki będzie pociągał wkładkę i wysuwał ją z ucha. Aby uniknąć problemów z zatykaniem słuchawki woskowiną, trzeba regularnie (po każdym z zdjęciu aparatów z ucha) oczyszczać wlot słuchawki, zgodnie z instrukcją producenta aparatów. Jeśli dziecko jest bardzo ruchliwe i mikrowkładka będzie wysuwać się często, słuchawkę można wbudować do klasycznej wkładki (proszę skontaktować się z pracownią wkładek usznych przedstawiciela producenta w Warszawie). W ten sposób można zachować korzyść z dobrego umiejscowienia słuchawki (w pobliżu błony bębenkowej) i mieć pewność, że aparat będzie tak samo stabilny jak wersja BTE. Za jakiś czas będziecie mogli znów spróbować sprawdzić, jak aparat trzyma się na uchu z mikrowkładką. Proszę pamiętać, że aparaty są dofinansowywane tylko raz na pięć lat. Za rok, dwa, gdy Wasze dziecko będzie już bardzo zwracać uwagę na estetykę, nie zamienicie wersji BTE na RITE.
Słuchawka znajduje się bardzo blisko błony bębenkowej, nie dochodzi więc do tłumienia dźwięków na drodze ze słuchawki do błony bębenkowej, zwłaszcza tych z zakresu dużych częstotliwości, ważnych dla rozumienia mowy. W wersji BTE słuchawka znajduje się w aparacie, za uchem. Dźwięk musi przejść długą drogę od aparatu do błony bębenkowej przez plastikową rurkę (dźwiękowód) i wkładkę uszną.
Są o wiele bardziej dyskretne, co dla dziecka w tym wieku już prawdopodobnie ma istotne znaczenie.
Nie wypełniają całej małżowiny usznej – uszy będą się więc mniej pocić, co powinno poprawić komfort użytkownika aparatów.
Mikrowkładki nie będą podrażniać uszu – są wykonane z tego samego materiału, co zwykłe wkładki. Konieczne jest dobre dopasowanie rozmiaru (długości) kabelka, który doprowadza do ucha słuchawkę (element wbudowany do mikrowkładki). Zbyt krótki będzie pociągał wkładkę i wysuwał ją z ucha. Aby uniknąć problemów z zatykaniem słuchawki woskowiną, trzeba regularnie (po każdym z zdjęciu aparatów z ucha) oczyszczać wlot słuchawki, zgodnie z instrukcją producenta aparatów. Jeśli dziecko jest bardzo ruchliwe i mikrowkładka będzie wysuwać się często, słuchawkę można wbudować do klasycznej wkładki (proszę skontaktować się z pracownią wkładek usznych przedstawiciela producenta w Warszawie). W ten sposób można zachować korzyść z dobrego umiejscowienia słuchawki (w pobliżu błony bębenkowej) i mieć pewność, że aparat będzie tak samo stabilny jak wersja BTE. Za jakiś czas będziecie mogli znów spróbować sprawdzić, jak aparat trzyma się na uchu z mikrowkładką. Proszę pamiętać, że aparaty są dofinansowywane tylko raz na pięć lat. Za rok, dwa, gdy Wasze dziecko będzie już bardzo zwracać uwagę na estetykę, nie zamienicie wersji BTE na RITE.