Mój małżonek ( lat 58 ) kilka lat temu przeszedł zawał serca. Lekarze ratując mu życie podali dość duża dawkę heparyny. Lek spowodował liczne wylewy ( widoczne w oczach ) a także jak się później okazało w uszach, powodując dość znaczny ubytek słuchu - tj w jednym uchu ok 60% a w drugim 75%. Małżonek na dzień dzisiejszy nosi douszny aparat słuchowy, ale jak wiadomo jest to bardzo kłopotliwe i drogie. Co kilka miesięcy musi wymieniać słuchawkę w aparacie - to koszt kilkuset złotych + oczywiście baterie a komfort w zasadzie żaden. Aparat piszczy jak tylko nie jest szczelnie włożony do kanału, a to z kolei po jakimś czasie doprowadza do rozszerzenia kanału i konieczności zmiany wielkości obudowy aparatu. Te kwestie są na pewno znane. Pytanie moje - czy jest jeszcze dla niego jakaś szansa na leczenie ? Czy można podjąć jeszcze próby poprawy jego słyszenia nie poprzez aparat słuchowy ? - Słuchowisko.net

Medycyna akademicka nie zna niestety sposobu wyleczenia niedosłuchu zmysłowo – nerwowego (od...

Zarejestruj się Zaloguj się

Top menu:



[ R E K L A M A ]


Zapytaj eksperta

Mój małżonek ( lat 58 ) kilka lat temu przeszedł zawał serca. Lekarze ratując mu życie podali dość duża dawkę heparyny. Lek spowodował liczne wylewy ( widoczne w oczach ) a także jak się później okazało w uszach, powodując dość znaczny ubytek słuchu - tj w jednym uchu ok 60% a w drugim 75%. Małżonek na dzień dzisiejszy nosi douszny aparat słuchowy, ale jak wiadomo jest to bardzo kłopotliwe i drogie. Co kilka miesięcy musi wymieniać słuchawkę w aparacie - to koszt kilkuset złotych + oczywiście baterie a komfort w zasadzie żaden. Aparat piszczy jak tylko nie jest szczelnie włożony do kanału, a to z kolei po jakimś czasie doprowadza do rozszerzenia kanału i konieczności zmiany wielkości obudowy aparatu. Te kwestie są na pewno znane. Pytanie moje - czy jest jeszcze dla niego jakaś szansa na leczenie ? Czy można podjąć jeszcze próby poprawy jego słyszenia nie poprzez aparat słuchowy ?

Medycyna akademicka nie zna niestety sposobu wyleczenia niedosłuchu zmysłowo – nerwowego (odbiorczego), który wynika z uszkodzenia komórek słuchowych w ślimaku i/lub innych elementów drogi słuchowej. W świetle wiedzy medycznej tego typu niedosłuch jest nieodwracalny i jedynym sposobem poprawy funkcjonowania osoby niedosłyszącej jest korzystanie z aparatu słuchowego. Aparaty wewnątrzuszne mają dwie podstawowe zalety: są mało widoczne i mikrofon, który zbiera dźwięki jest umieszczony na wysokości przewodu słuchowego, co odtwarza naturalny sposób docierania dźwięków do ucha (w klasycznych aparatach zausznych mikrofon znajduje się nad uchem). Niestety tego typu aparaty sprawiają pacjentom sporo problemów. Są umieszczone w przewodzie słuchowym i - w związku z tym – narażone na działanie wilgoci i woskowiny, które zatykają aparat i mogą przyczyniać się do awarii słuchawki. Aby uniknąć częstych uszkodzeń słuchawki trzeba oczyszczać starannie aparat po każdym wyjęciu z ucha. Większość wewnątrzusznych aparatów jest już zaopatrzona w specjalne filtry chroniące słuchawkę, łatwe do obsługi przez pacjenta. Przy skłonnościach do nadmiernego wydzielania woskowiny należy jednak raczej zrezygnować z aparatu wewnątrzusznego i zdecydować się na aparat zauszny, z indywidualną wkładką, która może być czyszczona dowolnie często a jej pielęgnacja nie wymaga takich środków ostrożności jak czyszczenie okolicy słuchawki aparatu wewnątrzusznego. Przyczyną wysuwania się aparatu z ucha może być przemieszczanie się głowy kości żuchwowej, która styka się ze ścianą przewodu słuchowego. U niektórych ludzi głowa żuchwy może wpuklać się do światła przewodu bardziej niż przeciętnie i wtedy przy każdym ruchu w stawie żuchwowym (podczas mówienia, ziewania, jedzenia) aparat będzie miał tendencje do wysuwania się. Można temu zapobiec, wykonując w obudowie aparatu specjalne zagłębienie w miejscu, gdzie głowa żuchwy przylega do przewodu słuchowego. Innym, częstym powodem wysuwania się aparatu (u mężczyzn) jest nadmierne owłosienie skóry przewodu słuchowego. Panowie, którzy noszą aparat wewnątrzuszny powinni regularnie golić skórę przy wejściu do ucha przy pomocy specjalnej golarki (można ja nabyć w sklepach AGD za przystępną cenę, jest bardzo prosta w obsłudze). Fakt, że z czasem trzeba wymieniać obudowę aparatu na większą nie wynika z „rozpychania” ucha przez aparat, ale z naturalnego, związanego z wiekiem powiększania się światła przewodu.

Nasi partnerzy:
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie