do pogodzenia! - Słuchowisko.net

garbaty nie powinien narzekac na garba, więc i ja już przywykłem do tego. Zresztą, niektó...

Zarejestruj się Zaloguj się

Top menu:


[ R E K L A M A ]


Forum

Strony:

do pogodzenia!
08.05.2008; godz. 15:59
zdjecie

Max

kobieta Wiek:24 Miasto:Poznań Ilość postów:6

garbaty nie powinien narzekac na garba, więc i ja już przywykłem do tego. Zresztą, niektórzy do mojego aparatu podchodzą z wielką ciekawością. Ale ich brak wiedzy, zresztą zrozumiały, jest czasami zastanawiający.  Ale z wielka cierpliwościa staram sie wyjasniac, jak to jest byc głuchym. Dla nich jetseśmy wciąż "inni", przecież nie często mają doczynienia z głuchymi i chyba trzeba to zaakceptowac. I naszą wadę, która po pierwszym objawie wstydu, teraz przeszła w stan naturalny, jak i obawy i ciekawość ludzi słyszących.

 

09.05.2008; godz. 16:29
zdjecie

Baterflaj

kobieta Wiek:22 Miasto:Warszawa Ilość postów:13
blog
Mój blog

dokładnie, nie trzeba się tym martwić. Noszenie aparatów słuchowych, juz niedługo będzie tak naturalne, jak noszenie okularów oczko 2 nikt nie bedzie zwracał na to uwagi, miejmy nadzieję...Początkowo czułam się strasznie zakompleksiona, unikałam ludzi, myślałam że nikt mnie przez to nie lubi i nie chcą się ze mną bawić. Dopiero wizyty u psychologa, do którego chodziłam w szkole średniej, dodały mi wiary w siebie i przekonałay, że przyjaciół szuka się właśnie w biedzie oczko 2

k.

10.05.2008; godz. 18:00

Tom24

kobieta Wiek:24 Miasto:Kraków Ilość postów:4

Hej

wpisalem sie na to forum bo mysle ze potraficie mnie zrozumiec, mamy podobny problem. Tak jest to dla mnie problem, bo nie mam wrodzonego niedosłuchu, ale nabyłem go w wieku 16 lat, mając bujne życie towarzyskie, (zdawałoby się) wielu przyjaciół,  zawsze niesamowicie spontanicznie i entuzjastycznie nastawiony do zycia. I krok po kroku wszystko mi sie przez to rozpadło. jakby ktoś mi powiedział ze lata, które miały być najpiękniejszymi w moim życiu będą wyglądały tak jak wyglądały i w sumie wyglądają nadal, to bym go po prostu wyśmiał, albo co najmniej nie uwierzył.

pisze bo chce o tym mówić, nie chce mi sie juz udawać że problemu nie ma.  nie mam az takiego niedosłuchu, żeby przy moich obecnych aparatach nie być w stanie normalnie funkcjonować, ale defekt pozostał.

pozdrawiam wszystkich! uśmiech 2

ps. są juwenalia - bawmy sięoczko 2

 

12.05.2008; godz. 10:45
zdjecie

Martitta

kobieta Wiek:19 Miasto:Słomczyn Ilość postów:6
blog
Mój blog

Popieram rozmowę. Aparat to tylko dodatek, nie po tym powinni nas oeniać inni. Aparat powinnie być dla ułatwienia życia a nie w nim przeszkodą. Długo także spierałam się wewnętrznie czy powinnam się go wstydzić. Teraz wiem, ze nie muszę i nie chcę....

30.05.2008; godz. 16:24

hela83

kobieta Wiek:24 Miasto:andrychów Ilość postów:2

Cześć.Ja tez dlugo nie moglam sie przekonać do noszenia aparatów sluchowych.Ubytek mam prawdopodobnie od tego czasu jak mnie zaraz po porodzie zaczeto  mnie leczyc gentamycyna z powodu sepsy ktora przeszłam.Na poczatku szkoły podstawowej mialam problemy z wymowa-jednak nikt wtedy nie skapnął sie iz moge mieć ubytek sluchu.Wykryto go dopiero na badaniach przesiewowych jak kończyłam szkołę podstawowa(ok 55i60db)-wtedy po raz 1 zaproponował mi laryngolog aparaty słuchowe-lecz ja byłam nastawiona do nich opornie traktowałam to jako najgorsze zło wiec sie nie zdecydowalam.I  tak zyłam dalej bez nich az do skonczenia szkoly sredniej.Problemy zaczeły sie gdyz dostałam sie na studia-w których bylam zmuszona siedziec w pierwszych ławkach zawsze i czytać z ust aby coś zrozumiec.w końcu po skończeniu pierwszego roku ktory dał mi niezle popalic z powodu ubytku słuchu-gdzy mialam duze problemy ze zrozumieniem mowy podjełam decyzje i zdecydowalam sie na aparaty sama.Dopiero jak po praz pierwszy w zyciu załozyłam aparaty przekonałam ile straciłam nienoszac ich  przez tyle lata takze ile dzwieków niesłyszalam(ubytek przy doborze aparatow 65-70db).Dzisiaj noszę juz je prawie ponad 3 lata codziennie od rana do wieczora po prostu nie wyobrazam sobie bez nich życia uśmiech 2

18.07.2008; godz. 12:27

Kuba_17

kobieta Wiek: Miasto: Ilość postów:1

Jak powiadają- dla chcącego nic trudnego. Trochę wiary w siebie może zmienić wiele. Pozdrawiam

27.02.2009; godz. 18:47
zdjecie

agnes1221

kobieta Wiek:26 Miasto:Warszawa Ilość postów:2
gg
1221066

De facto życie bez aparatów przy niedosłuchu, którego nie można wyleczyć to ,,katastrofa". Człowiek czuje się wyobcowany, popada w depresje, kompleksy i niestety nie jest akceptowany przez innych. Do tego niesamowity brak tolerancji wśród ludzi.

Wiem co piszę...niepewny

Jak już się ma te aparty to super ułatwienie, ale nadal jeśli ich nie ukrywamy to odczuwamy brak tolerancji. jednym z elementów nietolerancji jest to, że inni myślą,że jak już mamy te aparaty to powinniśmy wszystko słyszeć. Porażka. Na szczęście technika idzie do przodu więc może kiedyś będziemy ,,wszystko" słyszeć oczko 2

 

"Życie jest jak tornado. Nigdy nie wiesz gdzie Cię wciągnie ani gdzie... wyrzuci..."
27.02.2009; godz. 18:56
zdjecie

agnes1221

kobieta Wiek:26 Miasto:Warszawa Ilość postów:2
gg
1221066

Muszę też przyznać osobiście, że mimo tego, ze aparaty noszęjuż od 5 lat nadal mam zwiazane z nimi kompleksy, choć w tym momencie nie wiem jak sobie dawałam radę przez tyle czasu bez nich.

 O aparatach wiedzą tylko najbliższe osoby.

"Życie jest jak tornado. Nigdy nie wiesz gdzie Cię wciągnie ani gdzie... wyrzuci..."
14.05.2009; godz. 22:04

Olcia1602

kobieta Wiek:16 Miasto:Ostrołęka Ilość postów:5

Popieram 1 wypowiedź agnes1221...  Urodziłam się jako głuchoniema... Zaczęłam późno mówic do dzis mam niewielka wade wymowy... Od urodzenia nosze aparaty, jednak o nim wiedzą tylko  niektóre osoby: rodzina, koleżanki i koledzy oraz nauczyciele... Chodzę wprawdzie do normalnych szkół, ale zawsze czuję się gorsza, inna... Wszyscy zauważyli, że często patrzę na usta i uznali mnie za wariatkę, osobę zboczoną... A ja wcale nie mam lżej... nie mam żadnych ulg w tych szkołach, chociaż  mi przysługują... Wiem, że nigdy już nie będę słyszała, ale nie mogę się pogodzic z tym, że przez ten niedosłuch tracę towarzystwo... Boję się także co będzie w szkole średniej... Z całą pewnością mogę  stwierdzic, że osoby takie jak ja są inaczej traktowane przez rowieśników i młodszych... I pomyślec tylko jak długo trzeba cierpiec by w koncu pewnego dnia uslyszec telefon, budzik dzwoniący rano na pobudkę... Czy ktoś jest w podobnej sytuacji jak ja?? nie sądzę, by ktoś miał taką historię... Ale bardzo bym się ucieszyła, gdybym się dowiedziała, że nie jestem jedyna... A innych niesłyszących pozdrawiam uśmiech 2uśmiech 2

08.06.2009; godz. 21:27

Eliasz

kobieta Wiek:30 Miasto:Bydgoszcz Ilość postów:4

Witam wszystkich. Chcialbym Wam podziekowac za ta lekcje , ktora dzieki Wam otrzymalem. Jestem protetykiem sluchu od lat, wiec rozumiem co to znaczy "miec problemy ze sluchem", a przynajmniej tak myslalem do dzisiaj. Rozumialem to w sposob bardzo techniczny. Jednak to co opisujecie jest jak uderzenie pioruna. Dziekuje Wam bardzo i zachecam innych do opisywania swoich doznan zwiazanych z niedosluchem.

Mam taka prosbe: Czy moglibyscie opisac sytuacje z ktorymi sie spotkaliscie w trakcie starania sie o aparaty sluchowe? Takie ktore byly dla Was negatywne i pozytywne. Co tak naprawde jest wazne dla Was odnosnie wizyty w punkcie protetycznym, u lekarza

W ten sposob bede mogl spojrzec na moj zawod z innej strony  i w przyszlosci zapenic Wam jeszcze lepsza opieke.

 

Pozdrawiam

Strony:

powrót