Powrót.
7 komentarzyMoi drodzy, od ostatniego wpisu sporo się zmieniło w moim życiu, studia dobiegają końca, nauczyłam się mnóstwa nowych rzeczy, poznałam nowych ludzi.
1.5 roku temu przysługiwała mi zmiana aparatów słuchowych i jak to bywa z nowymi aparatami, przyzwyczajenie się do nich zabrało mi kilka dni. Lecz szczelniejsza ich budowa i jeszcze mniejszy korpus przyniosły mi więcej satysfakcji (mniejszy efekt sprzęgający, żyłka do wyciągania aparatu z ucha). Parę dni temu wypadł mi aparat z ucha i dzisiaj "pojechał" do Krakowskiego autoryzowanego serwisu. Już za nim tęsknię, cichy świat mnie przeraża.
W czasie V semestru dorzucono nam ponad programowo język migowy. Muszę Wam powiedzieć, że jest to świetna sprawa i uważam, że powinno się naukę języka migowego wdrażać na każdym kierunku studiów medycznych.
I nie mówię tego dlatego, że jestem niedosłysząca, nigdy przedtem nie porozumiewałam się "na migi". Mówię to dlatego, że jest to kolejny krok do usuwania bariery pomiędzy słyszącymi a głuchoniemymi.
Co prawda zakres materiału ograniczał się głównie do zagadnień medycznych, lecz nasze gąbkowate mózgi z chęcią chłonęły nowe, "cywilne" słówka. Jednym zdaniem, język migowy był ogromną frajdą za sprawą naszego pana magistra.
(Panie Adamie, dziękujemy :) )
VI semestr fizjoterapii dobiega końca, a ja już dostałam pracę.
Pełnię obowiązki... asystenta osoby niepełnosprawnej. (Daleko nie uciekłam ;) ) Mam cztery podopieczne, dwie dziewczyny po udarze mózgu (spowodowanego wypadkiem samochodowym oraz tonięciem), jedną dziewczynę głuchą oraz jedną niewidomą.
W obecnej chwili mam za sobą spotkanie z J. po wypadku komunikacyjnym oraz niewidomą E. Co prawda są to dwa zupełnie różne przypadki, ale i dwa różne bodźce do pracy.
Na obecną chwilę to wszystko, muszę poprzypominać sobie język migowy!
Pozdrawiam,
P.
/dkdijwtfbvog.com/]dkdijwtfbvog[/url], [link=http