letnia duchota miasta. Parno.
3 komentarzy
Być może to z powodu zbliżających się urodzin czy bog wie czemu...ogarnęła mnie apatia. Duchota miasta woła o deszcz, a ja o schron przed tymi dwoma żywiołami. Niby szczescie, niby lato, zwiewne sukienki, lody, parki i spacery. Niby cala otoczka romantyczna, bukiety kwiatow i śniadania...
I coś we mnie sie przelewa, odpływy i przepływy, wiry wodne, muł i glon. Mówiąc obrazowo. Wodorosty wokół, a ja choć umiem pływać, czuję ze nie dopłynę do brzegu. Taki sen dziś wlasnie miałam. Tak się czuję. Sparaliżowana.
Chyba to czas zawieszenia, letniego nic nie robienia. Moze piasek w klepsydrze cos pomoże, uciszy, zapomni o tym, co zle i pełne watpliwości.
W szpitalu ostatnio przesiaduję. Pochylam się nad chorymi, widzę w niektórych oczach przegrane wojny. Wolontariuszką jestem, pomagam, spłacam dług wdzięczności za siebie. Pomagam im się wspiąc i nabyc wyprostowaną postawę, godną człowieka u schyłku zycia. Przykre widoki, przykre rozmowy.
/mclsnkaxivvz.com/]mclsnkaxivvz[/url], [link=http