mój świat duszków
10 komentarzy
długi weekend minął. Ja nadal stoję w miejscu, gdzieś pomiędzy róznymi obowiązkami i nastrojami. Amplituda uczuć. Zrywy i upadki, jak codzień. Znużenie tym zyciem, jakiś spadek emocji, zapału do czegokolwiek. Stagnacja. Gdybym była dzieckiem Emo, to, paradoksalnie, zadowolona byłabym z tego stanu ;) Uczelnia - nic sensownego. Izoluję sie tym bardziej, gdy widzę, jak bardzo moi znajomi patrzą na powierzchowność, jak otaczają się zbytkiem. Nie kręci mnie to, nie chcę tak. I nie chcę tłumaczyc, dlaczego łażenie po Centrach i picie caffe Latte mnie nie bawi.
Wczoraj sytuacja w sklepie z butami: jedna starsza pani ciągnie drugą po schodach na drugie piętro. Mówi, że chce zobaczyc, czy jakieś ciepłych ciapów nie będzie do kupienia. Druga nie chce iść, widać, ze to dla niej spory wysiłek, by wejść po schodach, mowi - po co ci ciapy, przeciez masz
- ale wiesz, tak mi się na piętach poprzecierały...
- przecież masz tak płaskie pięty! to nie może być od tego. Pewnie domowe duszki przychodzą nocą i chodzą w twoich ciapach!
I to jest właśnie mój swiat - świat duszków, tych dobrych, mimo tego, że bywają złosliwe ;)
Na pewno istnieją. Jak cały irracjonalny świat :)
k.
/iobhtabxtfhl.com/]iobhtabxtfhl[/url], [link=http