Prawo jazdy dla niesłyszących. Mało tłumaczy - Słuchowisko.net

Osoba niesłysząca może być świetnym kierowcą. Ale by mogła prowadzić auto największą barie...

Zarejestruj się Zaloguj się

Top menu:



[ R E K L A M A ]


Artykuły

Prawo jazdy dla niesłyszących. Mało tłumaczy

Dodano: 02.12.2008 | Autor: Zofia Bysiec
Niesłysząca Kasia (23 lata) egzamin na prawo jazdy zdała cztery lata temu. Na kurs zapisała się razem z grupą 10 kolegów z technikum dla niesłyszących. Wszyscy, którzy razem z nią przystąpili do egzaminu, zdali. Jej udało się już za drugim podejściem, mimo że przed kursem nigdy nie siedziała za kierownicą.

Kasia i jej znajomi mieli szczęście. Stosunkowo szybko i bez trudu udało im się znaleźć tłumacza języka migowego, który zgodził się pomagać im na kursie. Ale tłumaczy brakuje. Radomski oddział Polskiego Związku Głuchych ma 1000 podopiecznych, a wszystkich musi obsłużyć zaledwie pięciu tłumaczy.

Tłumacz poszukiwany

- Gdybyśmy mieli więcej pieniędzy, sytuacja wyglądałby inaczej - mówi Elżbieta Pietrzyk-Tomaszewska, kierowniczka PZG w Radomiu. - Teraz tłumacze pomagają kursantom charytatywnie, poza godzinami pracy. Ja ze swojej strony czasem dam im za to dzień wolny w pracy, ale co to za wynagrodzenie.

Aby zdobyć uprawnienia tłumacza, trzeba zdać bardzo trudny egzamin na certyfikat, który musi być później odnawiany co dwa lata. Niezbędny jest stały kontakt z językiem migowym. W dodatku jeśli chce się asystować przy kursach prawa jazdy, potrzebne jest wieloletnie doświadczenie i znajomość specjalistycznego słownictwa. Trudno się dziwić, że chętnych nie jest wielu.

- Zachęcamy szkoły jazdy, aby to one zapewniały tłumaczy - mówi Pietrzyk-Tomaszewska. - Oby tylko nie kosztem samych niepełnosprawnych, bo zwykle są to osoby niezamożne.

Zdaniem kierowniczki radomskiego PZG zainteresowanie kursami wśród niepełnosprawnych rośnie. - Rocznie zgłasza się około 30 osób, zwłaszcza młodzież z SOSW dla Dzieci Niesłyszących. Werbujemy głównie grupy 12-15-osobowe. Ale są też zapisy indywidualne.

Bez tłumacza ani rusz

- Jestem z niesłyszącymi na wykładach z teorii. Czasem towarzyszę im też na jazdach, zwłaszcza na początku kursu. Na egzaminie praktycznym siedzę z tyłu za instruktorem - opowiada tłumaczka Dorota Olbromska. - Oczywiście trasę i inne szczegóły ustala się przed rozpoczęciem jazdy. W końcu kierowca musi patrzeć na drogę, a nie oglądać się na tłumacza. Jeśli zdarzy się jakaś nieprzewidziana sytuacja, instruktor każe się zatrzymać i dopiero wszystko omawiamy - wyjaśnia Olbromska.

- Myślę, że obecność tłumacza jest bardzo ważna dla psychicznego komfortu kursanta - zauważa pani Barbara, mama niesłyszącej Kasi, która prawko ma już od czterech lat. - Dla osób takich jak moja córka to bardzo ważne, bo do zwykłego egzaminacyjnego stresu dochodzi jeszcze niepokój, że nie zrozumie się instruktora.


Źródło: http://miasta.gazeta.pl/radom


Komentarze


Nasi partnerzy:
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie
zdjecie zdjecie zdjecie zdjecie