Kiedy w 1998 roku Alexander McQueen zatrudnił do swojego pokazu niepełnosprawną modelkę świat mody zawrzał. "Szokuje na siłę?", "żartuje z kalectwa?" to tylko niektóre pytania, które zadawała wówczas międzynarodowa prasa. Z perspektywy czasu okazuje się jednak, że krok McQueena okazał się milowym jeśli chodzi o zwiększenie tolerancji bookerów w branży. Aimee Mullins udowodniła wszystkim, że można być pięknym i zadowolonym z siebie nawet jeśli wredny los chciałby żeby było inaczej. Modelka straciła nogi kiedy miała rok. W 1998, w wieku 23 lat opanowała chodzenie z protezami do perfekcji. Na pokazie wystąpiła z drewnianymi nogami zaprojektowanymi specjalnie na tę okazję. Wyglądała świetnie. Po pierwszej fali negatywnych głosów, w stronę angielskiego projektanta posypały się gratulacje. Zrewolucjonizował świat mody?
12 lat po tamtym wydarzeniu ze smutkiem musimy stwierdzić, że w kwestii tolerancji osób niepełnosprawnych świat mody ma przed sobą jeszcze długą drogę. Co prawda pojawiają się programy typu "Top model" dla niepełnosprawnych kandydatek i zatrudnia się je w kampaniach reklamowych (np. Debenhams), ale pomimo iż choroba już nie szokuje, wiele ważniaków z branży wciąż uważa, że wywołuje emocje, od których moda stara się uciekać - współczucie, smutek, przerażenie, a w skrajnych przypadkach nawet obrzydzenie. W rezultacie, jedyne zlecenia na jakie mogą liczyć kalekie piękności to reklamy wózków inwalidzkich, wind dla osób niepełnosprawnych, czy kul.
Wydawać by się mogło, że w dużo lepszej sytuacji zawodowej są dziewczyny, których choroba nie jest widoczna "na pierwszy rzut oka". Z historii opowiedznianych przez modelki przykute do wózka, czy poruszające się o kulach wiemy, że to właśnie ów akcesoria przekreślają ich szanse na karierę tuż po przekroczeniu drzwi agencji modelek. Okazuje się jednak, że wcale nie łatwiej jest dziewczynom, które są np. głuchonieme. One także spotykają się z odmowami i lekceważącym machaniem ręki już na samym początku ich drogi. Udaje się tylko nielicznym...
Przykładem na to, że wiara czyni cuda, a upór to najlepszy klucz do sukcesu jest biografia 27-letniej głuchej modelki Brendy Costy. Brenda urodziła się z z wadą słuchu. W przeciwieństwie do wielu niepełnosprawnych modelek nie straciła szans na karierę w wypadku, a teoretycznie nigdy ich nie miała. Mimo to postanowiła pójść w ślady matki, która w młodości odnosiła sukcesy w świecie mody. W wieku 3 zaczęła naukę mówienia, a kilka lat później uprosiła rodziców by wysłali ją do zwykłej szkoły. Poradziła sobie. Zdobywała świetne oceny i szybciej od swoich rówieśników nauczyła się rozumieć obce języki - angielski i francuski... Głuchota nie stanowiła dla niej żadnego problemu. Do czasu... Kiedy aspirująca modelka zaczęła szukać swojej pierwszej pracy wszędzie spotykała się z odmową. "Zgadza się, jesteś piękna" - mówili jej właściciele agencji - "ale, niestety, głucha" i odsyłali z kwitkiem do domu. Mało brakowało, a Brenda uwierzyłaby, w to, że ze swoją chorobą nie ma szans na spełnianie marzeń. Właśnie wtedy na jej drodze stanął właściciel 40deg Models, który sam wychowywał głuchoniemego syna. Zaufał jej profesjonalizmowi i załatwił pierwsze kontrakty. Po nich posypały się kolejne, bardziej lukratywne, aż w końcu o Brendę zaczęły starać się większe agencje. Dziś, modelka należy m.in do prestiżowej Elite New York i znajduje się na 23. miejscu rankingu na najseksowniejsze dziewczyny wg portalu models.com.
W swojej karierze pojawiała się na wielu okładkach kolorowych magazynów (m.in. Elle, Cosmopolitan) i w kampaniach reklamowych (np. Guess). Dziś, fakt, że nie słyszy przegrywa z urodą i piękną osobowością Costy. W jej przypadku słowo topmodelka nabiera zupełnie innego znaczenia...
źródło: http://www.kimono.pl/