.jpg)
To, co napędza projektantów do tworzenia kolejnych koncepcji to chęć zdobycia popularności, prestiżu, zarobku, a czasami chęć pomocy ludziom w różny sposób poszkodowanych przez los. Oczywiście, trudno żebyśmy rozstrzygali tutaj intencje Frederika Podzuweita, ale pewne jest, że każdy niesłyszący doceni ten projekt. Stwarza on bowiem możliwość „poczucia” muzyki.

Zasada działania „Music for deaf people” (Muzyka dla niesłyszących, autor raczej przemęczał się przy wymyślaniu nazwy) oparta jest o przekształcenie dźwięków w wibracje. Specjalna membrana kurczy się i rozszerza, wysyła serie wibracji, które odbierane przez mózg dają możliwość poczucia muzyki. Już kilka lat temu naukowcy odkryli, że niedosłyszący mogą „słuchać” muzyki za pomocą skóry, gdyż wibracje oddziaływują na ten sam obszar mózgu co dźwięk. Co więcej, „czucie” może pozwalać na głębsze odczuwanie dźwięków, czego dowodem jest fakt skomponowania przez kompletnie głuchego Beethovena słynnej Symfonii nr 9.

Kołnierz ma swoje zalety i wady. Z pewnością wygląda bardzo estetycznie, a także jest dość „obcisły”, co sprawia, że świetnie nadaje się nawet na jogging. Niestety, wiążę się to też z dyskomfortem w czasie upałów. Nowe technologie idą w sukurs niepełnosprawnym i można mieć nadzieję, że tak rewolucyjne koncepty będą rozwijane i pozbawiane wad.

źródło: http://futureblog.pl/index.php/2010/05/rewolucyjny-kolnierz-dla-nieslyszacych/